środa, luty 10th 2010
Przemek będzie wściekły, ponieważ od 3 tygodni bezskutecznie wybierał się do kina z dzieciakami, a ja dziś zapakowałam latorośle w samochód i po prostu pojechałam.
Nie obyło się bez przygód, gdyż car nie chciał mi odpalić (musiałam zadzwonić po taxi z kablami), przy kasie terminal nie czytał mojej karty (na szczęście miałam gotówkę w portfelu), a na seans się spóźniłam (weszłam na reklamach, a w ciemnym kinie bardzo trudno jest z dwójką małych dzieci i toną kurtek dotrzeć do rzędu H). Zgaduję, że te wszystkie przeciwności wynikały ze złych intencji Przemka, który niestety był w pracy i nie mógł widzieć Rafcia “pierwszego razu w kinie”.
Dzieciakom bardzo się podobało. Rafciu trochę komentował, czasem tańczył do piosenek z dużego ekranu, ale w większości siedział z wielkimi oczami i chłonął. Po wyjściu z kina zapytałam go o czym był film, ale nie był w stanie odpowiedzieć na to wydawałoby się najprostsze pytanie. A gdy prowokacyjnie zapytałam go czy o koniu - przytaknął. Olgusi również się podobało. Potrafiła pokrótce powiedzieć jakie postacie występowały w bajce, ale całej fabuły jeszcze nie ogarnęła - no cóż ma dopiero cztery latka:).
Mogę śmiało powiedzieć, że nastał już czas, kiedy nie wstyd iść do kina na bajki disneja. Nie idę przecież dla siebie, tylko dla moich dzieci, które wiele z nich wynoszą: uczą się, że w życiu spotykamy różnych ludzi: dobrych i złych, dokonujemy wyborów, które wpływają na nasze życie, ponosimy konsekwencje naszego postępowania oraz, że należy być wytrwałym, pracowitym, uczciwym, a najważniejsza jest miłość i rodzina!!!
Ostatnie Komentarze